Postanowiłem upiec Murzynka.

Zaczęło się nieźle wziąłem spory garnek do którego wlałem 1/3 szklanki mleka i wrzuciłem całą kostkę margarynę, niestety ta nie była najlepszej jakości co później odbiło się na jakości produktu końcowego, ale że nie mieliśmy własnej to darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda …

Następnie dwie pełne szklanki cukru, do tego trzy łyżeczki czarnego kakao i jedną zdrową łyżeczkę słodkiego kakao, następnie trzeba odlać jaką 1/3 szklanki tej masy (potem z tego będzie polewa), postawiłem na ogniu i mieszałem , mieszałem, mieszałem aż to coś doszło do jednolitej w miarę konsystencji…

Jak już było ok to odstawiłem do schłodzenia, między czasie musiałem przesiać przez sitko dwie pełne szklanki mąki i jakieś dwie płaskie łyżeczki proszku do pieczenia, kakaowa margaryna w płynie dalej stygła, to zabrałem się do zdobienia metalu …. wysmarowałem margaryną blachę i wysypałem grysikiem, można też drobno przetartą bułką tartą …

OK, konsystencja ochłodzona więc dodałem wcześniej przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia i żółtka z dwóch ja, same żółtka bo białko zmiksowałem na piane i potem połączyłem z resztą masy, podobno ciasto przez to staje się bardziej puszyste … podobno 🙂

Teraz gotową już masę wylałem na blachę i wstawiłem do piekarnika (wcześniej ogrzanego) tak na 40 do 50 minut oczywiście co jakiś czas testujemy czy nasz wypiek może jest gotowy przed czasem lub potrzebuje go trochę więcej …